Powrót Tapatików to czwarta część sagi o mieszkańcach planety Tapatia. Marta Tomaszewska po raz pierwszy opowiedziała o przygodach stworzonych przez siebie bohaterów w 1974 roku. Od tej pory historia o przybyszach z Tapatii nieustannie podbija serca czytelników – nie tylko tych najmłodszych.
Intrygująca powieść psychologiczna o gubieniu się ludzi sobie bliskich i powolnym odnajdywaniu uczuć. Wyraziście zarysowane postacie, egzotyka. Żywa akcja rozgrywa się jednocześnie w Polsce, Francji i Kambodży.
Książka do słuchania w interpretacji Elżbiety Kijowskiej.
Pełna uroku i przygód opowieść o wakacjach na wsi, rodzinnych perypetiach oraz niezwykle ekstrawaganckim pradziadku. Za książkę Tego lata w Burbelkowie autorka otrzymała Literacką Nagrodę im. K. Makuszyńskiego w kategorii "najlepsza książka dla dzieci".
Audioksiążka w interpretacji Hanny Kinder-Kiss.
Marta Tomaszewska jest cenioną autorką wielu mądrych, trafiających głęboko do serca i wyobraźni, niezwykłych książek. Jej bogaty dorobek twórczy obejmuje ponad czterdzieści powieści dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz trzy tomy poezji.
Utwory te były wielokrotnie wznawiane, tłumaczone na języki obce i wyróżniane prestiżowymi nagrodami krajowymi i zagranicznymi. “Przyprowadź go...
Przebywająca na Ziemi rodzina Tapatików dowiaduje się, że atak Pożeraczy Kwitnących Planet jest coraz bardziej realny. Dziadek Tik zastanawia się, skąd wziąć odpowiedni zapas gumy do żucia, która jest najskuteczniejszą bronią w walce z Mandiablami. Problem jednak w tym, że Mandiabla ciężko odróżnić od mieszkańca Ziemi, bo sprytni Pożeracze zmieniają swój wygląd zależnie...
Mieszkańcy wioski Ullamp są przerażeni. Nieustannie nawiedzają ich Trzy Czarne Konie Tracza Obojętność. Wydaje się, że wszystkie nieszczęścia sprowadził na wioskę mały chłopiec bez imienia - Oko.
Oko został znaleziony w Pinglowych Krzakach. Od tej pory same nieszczęścia spadają na wioskę Ullamp, w której znalazł swój dom. Chłopiec przekonany, że ma to związek z jego przeszłością, postanawia...
Baśnie jakich jeszcze nie było. A nie było. Urodziły się bowiem w mojej głowie. A moja głowa od wczesnego dzieciństwa aż kipiała od baśni. Baśnie czytali mi rodzice, potem czytałam sama. Wszystkie jednak były dla mnie za krótkie, więc wymyślałam sobie dalszy ciąg. Może dlatego po latach, kiedy zaczęłam pisać i wydawać moje własne książki snułam jedną baśń na wielu, wielu stronach – zdarzało się ponad...